wtorek, 22 stycznia 2013

Marissa Meyer "Cinder. Saga księżycowa"



Tytuł: Cinder
Tom: 1
Seria: Saga księżycowa
Autor: Marissa Meyer

Wydawca: Wyd. Egmont

Data premiery: 17 Października 2012 r.

Ilość stron: 440

Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena: 32,99 zł 


Zanim porządnie zabrałam się za czytanie debiutu Marissy Meyer, nie byłam nastawiona do niego zbyt pozytywnie. Pewne skojarzenie tytułu, jak i nazwiska autorki nie dawało mi nadziei, iż będzie to powieść satysfakcjonująca. Zaczęłam jednak czytać, nie zważając na zbiegi okoliczności i osobiste uprzedzenia. W rezultacie moje oczekiwania wobec Sagi księżycowej Cinder zostały zmiażdżone, przeżute i wyplute. Tego nie przeczuwałam po tej książce. Jednym słowem: niesamowita!


Cyborgi to w pewnym stopniu maszyny. Ludzie, którzy z powodu nieszczęśliwego wypadku stracili kończynę lub zostali po prostu bardzo poszkodowani, przechodzą operację. Uszkodzone części ciała wymienia się na metalowe odpowiedniki. Cyborgi są traktowane jako nieludzie, osobniki drugiej kategorii. Cinder należy do tej grupy. Zarabia na utrzymanie, będąc najzdolniejszym mechanikiem w mieście, Nowym Pekinie. Do momentu spotkania z księciem Wspólnoty Wschodniej, Kai’em żyje spokojnie ze swoją prawną opiekunką i jej córkami. Jego wizyta na straganie dziewczyny-cyborga odmienia jej życie o sto osiemdziesiąt stopni. Cinder wpada w wir międzygalaktycznych konfliktów i jak się później okazuje, jest kluczem do ich rozwiązania.

Lunarzy zamieszkują Księżyc – Lunę i są podporządkowani władzy bezwzględnej Levany. Znana z okrutnych metod i silnej mocy manipulowania bioelektrycznością ludzi i Lunarów, pragnie zostać cesarzową Wspólnoty Wschodniej. Jest to jedyne postanowienie, którego spełnienia wymaga od przyszłego cesarza, Kai’a, jeśli chce zachować międzyplanetarny pokój.

Bardzo mocnym atutem powieści jest postać samej Cinder. Dziewczyna mimo metalowej dłoni i protezy stopy jest w stanie wykrzesać z siebie więcej uczuć do drugiej osoby niż niejeden człowiek. Atrybutem tej bohaterki jest jej niewątpliwe poczucie humoru utrzymywane w postaci niemalże ciągłego sarkazmu. Cinder skrywa wiele tajemnic, większość z własnej nieświadomości,  niektóre z nich to przyczyna większych lub mniejszych konfliktów. Zaś książę Kai to urocza postać, której wstyd nie poznać.

Debiut Marissy Meyer to świetny przykład udanych książek dla młodzieży. Powieść została oparta na głównych wątkach baśni powielonej przez braci Grimm i mimo że na pierwszy rzut oka widzimy pewne różnice, sądzę, iż jest to wersja bardziej przystępna w obecnych czasach. Przewidywalność fabuły raziła nico mniej dzięki powyższym zaletom, które z gracją ukrywały ów mankament i pozwoliły cieszyć się lekturą do samego końca. Autorce nie udawało się niestety trzymać w niewiedzy do punktu kulminacyjnego, gdyż fakty, które miały zostać ujawnione dopiero w finale, byłam w stanie domyślić się już po kilku chwilach, gdy narrator chociażby o nich wspomniał.

Nie będę ukrywać, że rzadko zdarza się, aby książka porwała mnie tak, jak zrobiło to dzieło Meyer. Mimo przewidywalności znajdziecie tutaj masę zabawiających Czytelnika dialogów, przyjemny romans oraz oznaki akcji. Może zakończenie nie było takie, jakie sobie wymarzyłam, ale bez wątpienia każdy pasjonat antyutopijnej wizji świata nie pogardzi taką dawką fantazji.



Książkę zrecenzowałam dla:


oraz






Saga księżycowa:

Cinder | Scarlet

10 komentarzy:

  1. To cudowna książka! Zrobiła na mnie wielkie wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka leży na mojej półce, a ja wciąż czekam na właściwy moment przedłużając słodkie oczekiwanie :)) Zapowiada się naprawdę świetna lektura, a Twoje recenzja tylko to potwierdza! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo bym chciała przeczytać tę książkę, gdyż lubię kopciuszka niemal w każdej wersji, więc myślę, że i tym razem przypadłby mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dużo pozytywnych opinii słyszałam o tej książce i teraz z niecierpliwością czekam, kiedy wpadnie w moje ręce i będę mogła ją przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Szalenie podobała mi się ta powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie przeczytam:) I, choć nieczęsto to przyznaje, o wiele bardziej podoba mi się polska okładka:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. czytałam, powieść również mnie porwała i urzekła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podoba mi się Twój blog. Też chętnie czytam tego rodzaju książki. Będę tu zaglądać ;] Zapraszam na mojego bloga http://factorybeauty.blogspot.com/ Mam nadzieję, że się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam tę powieść i z niecierpliwością czekam na kontynuację :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam zaciekawiona tą książką a twoja recenzja jeszcze bardziej mnie do niej zachęciła. Tak jak Maruda007 uważam, że polska okładka jest ładniejsza ; )

    Croco,
    czytaj-tu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Mile widziany jest każdy komentarz. Doceniam, że moje posty spodobały się Wam na tyle, aby skomentować. Jedyną prośbę, jaką do Was kieruję jest zachowanie kultury. :)
Staram się wchodzić na blogi osób komentujących i jeżeli ten mnie zaciekawi dodaję do obserwowanych. Dlatego jeżeli chcecie upomnieć się o rewanż z mojej strony, nie róbcie tego. Sama zdecyduję, czy skomentować bądź obserwować. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...