piątek, 12 października 2012

Dina Rubina "Biały gołąbek z Kordoby"




O Dinie Rubinie dowiedziałam się dopiero po premierze jej ostatniego dzieła, wydanego w Polsce, a jest to „Biały gołąbek z Kordoby”. Izraelska autorka jest chwalona za barwne opisy, dynamiczną akcję oraz plastycznością postaci. Jestem laikiem, jeżeli chodzi o jej literaturę, a jak zapewne wiecie jest ona na swój sposób specyficzna. Dina Rubina napisała ponad czterdzieści powieści, które zostały przetłumaczone na piętnaście języków. Czy to nie wystarczy, aby zapewnić o jej kunszcie literackim oraz doświadczeniu?

Przechodząc powoli do fabuły, przyznam, że jej złożoność nierzadko mnie przygniatała, a częste retrospekcje mieszały w głowie. Ale do rzeczy.

środa, 10 października 2012

Keri Arthur "Niebezpieczna rozgrywka"

Seria „Zew nocy” jest znana już chyba każdemu. Wszystkie tomy przetłumaczono na kilkanaście, jeżeli nie kilkadziesiąt języków Świata. Sama autorka otrzymała pare nagród, którymi może się poszczycić, właśnie za ową serię.

Tutaj nadmienię, iż recenzję poprzedniej części, którą była „Kuszące zło” napisałam przeszło rok temu. Szmat czasu, nieprawdaż? Tyle czasu musiałam czekać na kolejny, modląc się, aby mnie nie rozczarował. Cóż mogę rzec… Nie było najlepiej.

niedziela, 7 października 2012

Konkurs urodzinowy!!

Witajcie!

Kilka miesięcy temu próbowałam zorganizować konkurs, jednak nie uzbierałam wystarczającą liczbę zgłoszeń i musiałam go anulować. Pomyślałam sobie zatem, że tym razem będzie to losowanie! (Ach, Wy lenie!)

Zasad będzie trochę więcej niż poprzednio, ale mam nadzieję, że mimo wszystko weźmiecie w nim udział. :)

sobota, 6 października 2012

Glen Duncan "Ostatni wilkołak"





Przyznajmy szczerze - to romanse paranormalne trzęsą obecnym rynkiem literatury. Nie wykluczam, iż można wygrzebać z nich perełkę, jednak w większości są to historie przeznaczone dla nastolatek, młodzieży. Dlatego właśnie dojrzalsza grupa czytelnicza omija owe książki szerokim łukiem. Maja po prostu dosyć czytania monotematycznych książek.

Dlatego gdy pewnego dnia przeczytałam recenzję pozycji Glen’a Duncan’a, wiedziałam, że jest to przeciwieństwo wyżej omówionego gatunku. A gdy zapoznałam się z samą książką, nie miałam wątpliwości. Pomyślałam sobie: „Takie książki powinno się pisać! Niesamowite, wciągające, pochłaniające umysł!” Nie muszę chyba nadmieniać, że „Ostatni wilkołak to fenomen książek paranormal. Można to wywnioskować po tych kilku zdaniach.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...