środa, 16 maja 2012

Isaac Marion "Ciepłe ciała"




     
Nie sądzę, aby jakakolwiek książka była przez mnie równie mocno wyczekiwana, jak dzieło Isaac’a Marion’a. Nie tylko dzięki okładce, która niemożliwie przyciąga spojrzenie, ale również opisowi. Przeczytałam wiele schlebiających recenzji, a to utwierdziło mnie w przekonaniu, że „Ciepłe ciała” to pozycja, którą prędzej czy później przeczytam.

R to zombie. Każda najmniejsza część jego ciała gnije z dnia na dzień, a on sam nie pamięta, kim był przed przemianą w tę rozkładającą się istotę. Razem z resztą sobie podobnych zalokował się na starym lotnisku, raz na jakiś czas wychodząc na łowy. Podczas jednej z wypraw, R poznaje Julie i zaskakując nawet siebie, zabiera ją do  kryjówki. Jego uczucia względem dziewczyny są niejasne, jak i odwrotnie. Ale co jeśli Julie dowie się, że to R zabił jej ukochanego? Pośród ludzi istnieje plotka, że w momencie, gdy zombie zjada ludzki mózg, jest w stanie „obejrzeć” wspomnienia jego właściciela. Ale czy wspomnieli coś o przypadkach osobowości, które w pewnym sensie koegzystują z zombie?

Lektura była czystą przyjemnością i również z tego względu nie mogę uwierzyć, że owa książka jest debiutem autora. Osoby, które przeczytały, a nie wiedziały o tym fakcie, na pewno są teraz zaskoczone, jak i ja. Ponieważ tak ogromna gama emocji, które przeżyłam, są nieprawdopodobne biorąc pod uwagę fakt, iż jest to pierwsze dzieło Isaac’a Marion’a, obecnie mojego ulubionego autora z niezwykłym talentem.

Szkielet wątku jest dość powszechny: odwzajemniona miłość nadnaturalnej istoty do śmiertelniczki, chęć ratowania jej życia, spowodowane tym walki i tak dalej. Jednak niezwykły jest w tym sposób, w jaki został wykreowany główny bohater, który do pewnego momentu nie posiada imienia. To przeurocza postać oraz jej czyste uczucie, pomimo chęci mordu, sprawiły, że zapałałam do niej tak ogromną i niepowtarzalną sympatią. R, bo tak został nazwany przez Julie, przetrwał już chyba wszystko: śmierć, przemianę w zombie, poszukiwanie pożywienia, nóż w czole. On nie pamiętał nawet tego, kim był, ani jednego, najmniejszego wspomnienia.

Akcja nie była rwąca, tylko płynnie przenosiła mnie z wydarzenia do następnego. Podobała mi się atmosfera tajemniczości, która unosiła się nad książką. Ponieważ tak naprawdę nie dowiedziałam się, co było przyczyną zagłady gatunku ludzkiego i co zapoczątkowało przemiany ludzi w gnijących zombie.

„Ciepłe ciała” to wzruszająca historia o miłości i nadziei rodzących się między wystrzałami kul. Od początku wiedziałam, że nie stracę nic , czytając tę książkę. I tak też było, ponieważ R ukazał mi to, co dotychczas uważałam za nieprawdopodobne: że warto walczyć o to, co jest teraz, nie patrzeć na przeszłość czy przyszłość.
A gdyby nie Julie, nadal żyłby wspomnieniami zjedzonych mózgów.
                               

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Replika. :)


Autor: Isaac Marion
Tytuł: Ciepłe ciała
Wydawca: Wyd. Replika
Premiera: 7 września 2011 r.
Ilość stron: 308
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena: 27,99 zł


7 komentarzy:

  1. Mi też bardzo sie podobała :D Też dziś zamieściłam recenzję :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahh... Ta książka już wcześniej wzbudziła moją ciekawość, ale po Twojej recenzji po prostu wiem, że MUSZĘ ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze chciałam ją przeczytać!
    Wpadnij;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi świetnie, a okładka jest wręcz hipnotyzująca, więc jeśli będę miała okazję - na pewno przeczytam!

    Pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już wiem co zamawiać na następny wypad do Empiku, bo recenzja brzmi świetnie. Skoro książka się dobrze zapowiada to pewnie film też będzie niezły ; )

    Croco,
    czytaj-tu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Mile widziany jest każdy komentarz. Doceniam, że moje posty spodobały się Wam na tyle, aby skomentować. Jedyną prośbę, jaką do Was kieruję jest zachowanie kultury. :)
Staram się wchodzić na blogi osób komentujących i jeżeli ten mnie zaciekawi dodaję do obserwowanych. Dlatego jeżeli chcecie upomnieć się o rewanż z mojej strony, nie róbcie tego. Sama zdecyduję, czy skomentować bądź obserwować. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...