czwartek, 1 marca 2012

Aleksandra Ból "Przeznaczenie"





Niekiedy nachodzą mnie pewne wątpliwości, jeśli w dłonie wpadnie mi praca niezwykle młodej osoby. Nie zawsze jest to publikacja nakładem wydawnictwa, ponieważ w tym wypadku nie powinnam lękać się jakości. Boję się, że po spędzeniu przy lekturze kilku godzin, okażą się one zmarnowane, wyrzucone w błoto. Czy mogę przypisać to do dzieła Aleksandry Ból? Zdecydowanie oscyluję między tak, a nie.

Jest tak wiele stref, które powodowały u mnie szybsze bicie serca, jak również odruch ziewania, walenia w ścianę ze złości czy niemożliwego napięcia. Zastanawiam się jednak, czy negatywne strony „Przeznaczenia” mogę przypisać rocznikowi autorki, a może po prostu faktowi, że drażnią mnie podobne „zagrywki”. Wszak sądzę, że jeden i drugi aspekt jest temu winny. Tymczasem przejdźmy do przyjemnej części.

Moim pierwszym spotkaniem z główną bohaterką jest moment, gdy znajduje się ona przed domem swojej babki, a świat spowiła już kurtyna nocy. Dziewczyna jest na swój sposób przerażona, pomimo tego że czuje niewyobrażalną potrzebę spotkania się ze swoim przeznaczeniem za tymi drzwiami. I miała racje, bo zdarzenie, które miało miejsce później, mogłoby złamać niejedną osobę. Na Eve zostaje dokonany Rytuał Przebudzenia. Moce czarownicy, które w niej drzemią musiały zostać wyzwolone, a tak przynajmniej twierdziła jej babka, której Eve już nigdy nie obdarzy zaufaniem. Wydarzenia mające miejsce po jej ucieczce są gwoździem do trumny. Gdy nieumyślnie ujawnia swoje moce przed przyjacielem Nate’em i omal nie dopuszcza się zabójstwa, z decyzji Rady Magów zostaje odesłana do obozu resocjalizującego buntowniczych czarodziejów. Tam poznaje Elijah’e, który z polecenia Księcia ma wkupić się w jej łaski. Po wstąpieniu do dywersji pojawiają się schody. Dziewczyna zostaje naznaczona, a próba ucieczki jest kroplą, która przepełni czarę jej dotychczasowego fuksa.

Nigdy nie sądziłam, że będę na kogoś zła w równie wysokim stopniu, jak w tym momencie. Co mnie boli to fakt, że z tak idealnego, dobrze zapowiadającego się cuda, autorka poprzestała przy szablonowym podejściu. Dla przykładu kolejna pozycja o trójkącie miłosnym. A ten godzien politowania moment, gdy Eve przez swój pobyt w Akademii nie wspomina o Nate’cie; cały czas żyła swoją odwzajemnioną fascynacją do Elijah’y. Dopiero „przywleczenie” przyjaciela do obozu było chwilą, gdy przypomniała sobie o jego istnieniu. Tęsknota do niego sprawiała, że dziewczyna była bliska śmierci, wówczas tylko odzyskanie chłopaka było jedyną opcją powrotu do zdrowia. Ta nieprawdopodobność bardzo mnie zirytowała.

Ale koniec o negatywach, teraz troszkę zalet. Nie mogę zaprzeczyć, że kunszt pisarski autorki jest niezwykle dojrzały. Przeczytałam niemalże połowę książki, zanim dowiedziałam się, że tak naprawdę nie mam do czynienia z książką doświadczonej pisarki z wieloma pozycjami na koncie. Ucieszyło mnie to, a zarazem zaintrygowało. Tak złożony styl był chorobliwie przyjemny w czytaniu, odbieraniu uczuć oraz toku myślenia bohaterki, gdyż książka została napisana z jej punktu widzenia. Barwność tekstu, płynne przejścia z opisów do dialogów, nienaganny dobór słownictwa…

Na sam koniec dodam, że rzuciła mi się w oczy poprzednia wersja okładki. W porównaniu z obecną przyznaję, że autorka dokonała gorszego wyboru. Ale to tylko moje odczucie.
Krótko mówiąc, „Przeznaczenie” to kawał dobrej roboty. Nie polecę go jakiejś konkretnej części czytelniczej. Sądzę, że każdy znajdzie w tej pozycji coś dla siebie.




Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Novae Res. :)


Autor: Aleksandra Ból
Tytuł: Przeznaczenie
Wydawca: Wydawnictwo Novae Res
Data premiery: 15 Lutego 2012 r.
Okładka: miękka
Ilość stron: 315
Cena: 30 zł

3 komentarze:

  1. Jak znajdę czas to czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama nie wiem, myślę, że ta książka może wcale nie przypaść mi do gustu. A co do okładki to wydaje mi się trochę sztuczna.

    OdpowiedzUsuń
  3. @GumcioBook: Mam podobne wrażenie odnośnie okładki, dlatego sądzę, że poprzednia byłaby o wiele lepsza.:)

    OdpowiedzUsuń

Mile widziany jest każdy komentarz. Doceniam, że moje posty spodobały się Wam na tyle, aby skomentować. Jedyną prośbę, jaką do Was kieruję jest zachowanie kultury. :)
Staram się wchodzić na blogi osób komentujących i jeżeli ten mnie zaciekawi dodaję do obserwowanych. Dlatego jeżeli chcecie upomnieć się o rewanż z mojej strony, nie róbcie tego. Sama zdecyduję, czy skomentować bądź obserwować. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...