wtorek, 24 stycznia 2012

Dmitry Glukhovsky "Czas Zmierzchu"




Sięgając po książkę rosyjskiego pisarza nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Mimo otaczającego jego powieści zainteresowania, dość niedawno dowiedziałam się o jego twórczości. Czy pożałowałam spotkania z dziełem Dmitra Glukhovskiego? I tak i nie.

Głównym bohaterem jest Moskwianin, który daje wrażenie spokojnego, pokusiłabym się o stwierdzenie, flegmatycznego człowieka. Przez swoje dotychczasowe życie pracuje w nieco mniejszym biurze tłumaczeń. W jego ręce trafiają przeważnie dokumenty lub programy reklam, które muszą zostać przełożone na język ojczysty bohatera. Mężczyzna nie uważa swojego zajęcia za coś ekscytującego, do momentu gdy otrzymuje dość nietypowy tekst.
Jest to hiszpański dziennik pewnego konkwistadora pochodzący z czasów podboju Jukatanu. Nie domyślał się  jednak, że z tym dokumentem wiąże się coś bardziej rozległego, niźli sam jego przekład. Lawinę nieprzewidzianych wydarzeń zapoczątkowują różnego rodzaju kataklizmy. Pierwszy tłumacz kroniki nie daje oznak życia, a prowadzący biuro tłumaczeń zostaje zamordowany. Czy nasz bohater odnajdzie sens w zaistniałych okolicznościach?

Dmitry Glukhovsky, jak wiele razy miałam przyjemność przeczytać i usłyszeć, jest mistrzem samym w sobie. Jego precyzja dobierania słów, właściwe wyczucie jak i sama pomysłowość to pożądane cechy u wielu współczesnych pisarzy. Na pierwszy rzut oka widać, że ten Pan już dawno ma za sobą swój pierwszy debiut, który, zgaduję, okazał się majstersztykiem. Jedynym „ale” jakie znajduję, jest możliwość występowania trudności w odbiorze utworu przez czytelników w każdym przedziale wiekowym. Język, którym posługuje się autor jest dosyć konkretny i dla niektórych możliwie za ciężki. Dodatkowo niesamowicie długie opisy przygniatały obszernością i nużącym działaniem na Czytelnika. 

Zawarł to wszystko w „Czas zmierzchu” bez zbędnej przesady. Cieszyłam się jak dziecko, dotykając obwoluty egzemplarza, jednak zawartość nieco mnie rozczarowała. Oczekiwałam napięcia niewiarygodnie wbijającego w siedzenie od pierwszej strony, a otrzymałam z początku ciągnącą się fabułę. Uznałam, że jedyną częścią, która zasługuje na poklaski jest dziennik konkwistadora. Cieszę się jednak, że w kolejnych rozdziałach udało się popchnąć wszystko nieco dalej i prężniej. Oczekiwanie sprawia, że niecierpliwość buzuje. I mimo że jedni mogą wściekać się wniebogłosy, inni będą upajać się tym przedsmakiem. 

Pokrótce mówiąc nie polecam tej książki każdemu. Pan Glukhovsky przyprawił mi niemałych trudności, jednakże z zasady nie kieruję się fazą wstępną, tylko finiszem. Ponieważ nieważne jak człowiek zaczyna, ważne, jak kończy.



Za książkę dziękuję:

oraz:


Autor: Dmitry Glukhovsky
Tytuł: Czas zmierzchu
Wydawca: Wydawnictwo Insignis
Data premiery: 9 listopada 2011 r.
Okładka: miękka
Cena: 39,99 zł


3 komentarze:

  1. Od dawna czyham na tę książkę. Po twojej recenzji tym bardziej muszę przeczytać.:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moja recka zmobilizowała Cię w jakiś sposób.:)

      Usuń
  2. Na tę książkę mam ochotę już od jakiegoś czasu. Choć Twoja recenzja wzbudziła we mnie trochę wątpliwości ,to myślę, że i tak w przyszłości po nią sięgnę.
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń

Mile widziany jest każdy komentarz. Doceniam, że moje posty spodobały się Wam na tyle, aby skomentować. Jedyną prośbę, jaką do Was kieruję jest zachowanie kultury. :)
Staram się wchodzić na blogi osób komentujących i jeżeli ten mnie zaciekawi dodaję do obserwowanych. Dlatego jeżeli chcecie upomnieć się o rewanż z mojej strony, nie róbcie tego. Sama zdecyduję, czy skomentować bądź obserwować. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...