czwartek, 24 listopada 2011

Edward Lee "Sukkub"



„Pisarstwo Edwarda Lee jest jak piła mechaniczna na pełnych obrotach. Jeśli podejdziesz za blisko, urżnie ci nogę.” Jack Ketchum

Nie miałam przyjemności zaznajomić się z wcześniejszymi dziełami Edwarda Lee. Ale odwołując się do słów Jack’a Ketchum’a dochodzę do wniosku, że wiele straciłam tak późnym poznaniem równie nietuzinkowego stylu i kreatywności. Może moje odczucia nie jednolicą się z wcześniejszymi oczekiwaniami, które były odrobinę przerysowane, to zdecydowanie muszę stwierdzić, iż wbiło mnie w siedzenie.

poniedziałek, 21 listopada 2011

Spóźniony przegląd #4

Wstyd mi, że zapomniałam o mojej małej tradycji... Kajam się z tego powodu i naprawiam błąd. 

Zrecenzowałam dla wydawnictw:
1. Jean D’Ormesson "Traktat o szczęściu" [recenzja]
2. Keri Arthur "Wschodzący księżyc" [recenzja]
3. Keri Arthur "Całując grzech" [recenzja]
4. Keri Arthur "Kuszące zło" [recenzja]

Poprawiłam się, prawda? Tak, mi również podoba się taki obrót spraw. :)

Niedługo ukaże się recenzja Sukkuba, następnie Puszki Pandory... Później może w końcu zrecenzuję coś, co czeka na swoją kolej od przeszło dwóch miesięcy. 

A tymczasem życzę dobrej nocy. :)

piątek, 18 listopada 2011

Keri Arthur "Kuszące zło"


Po przeczytaniu dwóch pierwszych części serii Zew Nocy australijskiej pisarki, byłam nastawiona na coś niezaprzeczalnie dobrego. Przyznam, że moja ocena jest  mierna, jak na moje wcześniejsze oczekiwania.  Czegoś mi brakowało. Okładka, jak w przypadku poprzednich książek, jest po prostu nieziemska, a to pierwszy czynnik, którym kierujemy się przy wyborze lektury. Chyba nie wspomniałam o tym przy poprzednich recenzjach, ale lepiej późno niż wcale.

"Kuszące zło" skończyłam czytać dwa dni temu i do tej pory dumam , co siedzi w głowie Pani Arthur. W tych książkach było już wszystko! Walki, uprowadzenia, morderstwa, miłość, seks, cierpienie, tajemnice… Jeżeli miałabym wybrać powieść, która zaspokaja moje wymogi w stu procentach, oczywiście postawię na Zew nocy. Nie wiem za bardzo, co zawrzeć w tej recenzji, aby nie wyszło to zbyt chaotycznie. Zacznę od ogólnego, jak zawsze, opisu fabuły.

czwartek, 17 listopada 2011

(mały) Stosik #3

Bardzo ubogo, ale jak cudnie. Dzisiejszego ranka odebrałam moją pierwszą paczkę od Sztukater.pl, z której jestem bardziej, niż uradowana. 
Oto moje zdobycze:
znowu musicie wybaczyć mi jakość zdjęcia, ale mój telefon jest już wiekowy, a siostra zabrała aparat...


tu...:


Od dołu: 
1. Edward Lee - "Sukkub" (zaczynam się zastanawiać, czy dobrze postąpiłam, wybierając tę książkę... Nie zamierzam czytać jej przy zgaszonych światłach!)
2. Kornelia Romanowska - "Puszka pandory" (Coś polskiego, lekkiego. Tę pozycję zostawiam sobie na koniec, aby trochę odetchnąć.)


i  jeszcze tutaj:



Skromnie i mało, ale niech mnie cholera, jeżeli nie są to książki, na które czekałam z największym zapałem. Mimo obiekcji i odrobiny strachu, związanego z pierwszą pozycją, nie mogę się doczekać czytania.


Chciałabym również podziękować Tomkowi, za wyrozumiałość przy tłumaczeniu mojej mało rozgarniętej osobie sposobu składania zapisów i kolejnych godzin męczenia się ze mną. :)

piątek, 11 listopada 2011

Keri Arthur "Całując grzech"





Jestem rodzajem czytelnika, który nie pała zbytnią chęcią do czytania i pisania kontynuacji. Uważam to za próbę przedłużania książki na siłę. Jak się często okazuję - jestem hipokrytką.


Keri Arthur jest niesamowita. Uważam, że ta autorka i jej dzieła muszą znaleźć się na liście „konicznie do-przeczytania”. Tak jak John Marsden, również tutaj chylę czoło, ponieważ Pani Arthur jest kolejną Australijką, która porwała moje serce.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...