czwartek, 24 listopada 2011

Edward Lee "Sukkub"



„Pisarstwo Edwarda Lee jest jak piła mechaniczna na pełnych obrotach. Jeśli podejdziesz za blisko, urżnie ci nogę.” Jack Ketchum

Nie miałam przyjemności zaznajomić się z wcześniejszymi dziełami Edwarda Lee. Ale odwołując się do słów Jack’a Ketchum’a dochodzę do wniosku, że wiele straciłam tak późnym poznaniem równie nietuzinkowego stylu i kreatywności. Może moje odczucia nie jednolicą się z wcześniejszymi oczekiwaniami, które były odrobinę przerysowane, to zdecydowanie muszę stwierdzić, iż wbiło mnie w siedzenie.

Przez całą lekturę miałam wrażenie, iż autor chciał mnie sprawdzić Prologiem, ponieważ jest to najgorsza, moim zdaniem, część całej książki. Nie byłam w stanie się otrząsnąć i odłożyłam lekturę na kilka godzin, aby ochłonąć. Co mnie tak przeraziło? Ano opisy przeróżnych, kanibalistycznych potraw i sposoby ich przyrządzania. W głowie zilustrowałam sobie te precyzyjnie opisane czynności, co sprawiło, że cieszyłam się z braku wcześniejszego posiłku. Jestem pewna, że zwróciłabym je w mgnieniu oka. Dlatego właśnie Prolog uważam za mały test wytrzymałości i wrażliwości czytelnika. Później jest o wiele lżej.

Fabuła jest jedną z najbardziej niesztampowych, z którymi miałam możliwość zapoznania się. Ann Slavik, ponieważ to ona jest główną bohaterką, to odnosząca sukcesy i niemająca czasu na oddech prawniczka oraz matka siedemnastoletniej Melanie. Przy wychowaniu nastolatki pomaga jej partner, Martin, z zawodu wykładowca literatury, a z powołania zapalony poeta. Ich życie jest na tyle normalne, na ile pozwala im praca Ann. Gdy zawiązuje ona umowę współpracy z kancelarią prawniczą, nareszcie może pozwolić sobie oraz swojej rodzinie na krótki urlop. Zakłócają to natomiast ciągłe telefony od tajemniczego mężczyzny z dziwacznym głosem oraz wylew jej ojca. Stosunki Ann i rodziców są napięte, między innymi z tego powodu wyjechała z rodzinnego miasteczka wiele lat wcześniej. Teraz musi do niego wrócić, pomóc matce i pożegnać się  z umierającym ojcem. Po drugiej stronie tejże historii stoi dwóch uciekinierów z psychiatryka, którzy depczą Ann po piętach. Całość podgrzewają dziwaczne, kanibalistyczne i pełne orgii sny Ann. Na dodatek: Co z tym wszystkim ma wspólnego społeczność okultystyczna, Ur-lokowie, która rozpierzchła się po globie przed tysiącem lat?

‘Sukkub” to niezaprzeczalnie genialna książka. Edward Lee stworzył kolejny bestseller, niestety niedostępny dla czytelników w każdym przedziale wiekowym. Jestem przekonana, że większość moich rówieśników, rzuciłoby książkę po pierwszych stronach lektury. Styl jest konkretny, a bohaterowie realistyczni. Na poszczególne aspekty poświęcono odpowiednią uwagę, wszystko jest idealnie dopracowane. Opisy są odważne, a atmosfera, która unosi się wokół książki tajemnicza i pełna napięcia. Jak już wspominałam: dosłownie wciskało mnie w krzesło.

Najmocniejszym elementem tejże książki są przede wszystkim bohaterowie. Pani prawnik jest zalataną, samotną matką, która stroni od małżeństwa z powodu wcześniejszego, nieudanego związku. Martin to urodzony poeta, który we wszystkim potrafi znaleźć coś twórczego i dającego wenę. Matka Ann jest wyniosła, dystyngowana i zimna, a jej ojciec mimo wszystko kochał swoją córkę i nawet umierając dał dowód swej miłości. Dwójka psychopatów: jeden bezduszny i naprawdę szurnięty Duke doprowadzał do odruchów wymiotnych oraz głośnego śmiechu skutkowanego jego głupotą; Erik – inteligentny, podstępny facet, który musi spełnić swoją misję, dodawał jedynie napięcia do tej i tak już ekscytującej lektury. Aby podgrzać atmosferę autor umieścił psychiatrę, który z całych sił chce pomóc Ann i złapać Erika oraz paleontologa, który naprowadza go na przesłanki, które kierowały mężczyzną przed ucieczką. Żadna postać nie jest tutaj zbędna, nikt nie jest pomijany i odsuwany na bok, ponieważ każdy ma swój wkład w tę historię. Edward Lee wszystko uknuł co do najmniejszego detalu.

Pełna seksualnych rytuałów, okultyzmu, kanibalistycznych obrządków i ekstremalnej dawki zniesmaczenia powieść Edwarda Lee to niemała gratka dla entuzjastów grozy. Nie jest to pozycja na dobranoc, ani na lekki odpoczynek przy kominku. Zapnijcie pasy, odetchnijcie i przygotujcie się na solidny odjazd, ponieważ w Lockwood po zmroku żerują sukkuby, głodne krwi, seksu i strachu.  Twojego strachu.


Egzemplarz otrzymałam dzięki uprzejmości serwisu Sztukater oraz wydawnictwu Replika, które je udostępniło. :)


Autor: Edward Lee
Tytuł:  Sukkub
Tytuł oryginalny: Succubi
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 29 Sierpnia 2011 
Ilość stron: 324
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena: 34.90







4 komentarze:

  1. No to trzeba będzie zapoznać się z tą pozycją :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam także ,,Sukkub'' i mogę tylko powiedzieć, iż nie dla każdego jet ta książka.Pełna obrzydliwości i strachu, ale ja, ją wprost uwielbiam, gdyż idealnie trafiła ona w mój wypaczony czytelniczy gust.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cyrysia: to chyba mamy coś wspólnego, ponieważ ja również polubiłam tę książkę mimo totalnego zniesmaczenia i obrzydzenia. I cieszę się, że jednak po nią sięgnęłam, bo byłam bliska zrezygnowania z tej pozycji. :)

    OdpowiedzUsuń

Mile widziany jest każdy komentarz. Doceniam, że moje posty spodobały się Wam na tyle, aby skomentować. Jedyną prośbę, jaką do Was kieruję jest zachowanie kultury. :)
Staram się wchodzić na blogi osób komentujących i jeżeli ten mnie zaciekawi dodaję do obserwowanych. Dlatego jeżeli chcecie upomnieć się o rewanż z mojej strony, nie róbcie tego. Sama zdecyduję, czy skomentować bądź obserwować. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...