sobota, 8 października 2011

Jeffery Deaver "Porzucone ofiary"






Często sądząc, że dokonujemy czegoś normalnego i powszechnego, niczego nieświadomi pchamy się prosto w paszczę lwa.


Jeffery Deaver w swoim kolejnym, znakomitym bestsellerze umieścił maksymalną dawkę akcji i napięcia. Nie mogę stwierdzić tego po własnym doświadczeniu, gdyż pozycja „Porzucone ofiary” jest pierwszym dziełem autora, którą miałam możliwość przeczytać. Ale fenomen „Kolekcjonera kości” mówi sam za siebie. Biję się mocno w pierś z powodu niedopatrzenia. Jednakże jestem bardziej niż pewna, że nie będzie to moja ostatnia lektura.

Prawda jest taka, że minęły kilka dni od przeczytania tej pozycji, a historia nadal zaprząta mi głowę. Poruszyła mnie. Nie jakąś ckliwością, czy czymś równie banalnym. Wstrząsnęła mną tą brawura, genialnością, którą twórca zawarł i idealnie zamanipulował. Czułam się jak lalka, zmuszona do czytania. Pochłonięta i pożarta. Uch… zawiało dramatyzmem. Ale niewątpliwie nie spotkamy się tutaj z pospolitością, uwierzcie mi.

Niewinne, można by powiedzieć, omyłkowe zgłoszenie przestępstwa, okazuję się makabryczną zbrodnią. Nie mająca o tym pojęcia funkcjonariuszka Brynn McKanzie dociera na miejsce, z którego wykonano połączenie – domek letniskowy nad jeziorem Mondac. Tragedia, jakiej jest świadkiem, zmusza kobietę do ucieczki i ratowania nie tylko własnego życia, ale również niedoszłej zamordowanej, Michelle. Ucieka, aby nie stać się jedną z ofiar. Porzuconych ofiar. 

Brynn McKanzie bardzo mnie zaskoczyła. To osoba odważna, sprytna i pragnąca sprawiedliwości. Sądzę, że każdy mógłby się czegoś od niej nauczyć. Niezależność sprawiła z niej upartą kobietę, która woli zapracować na coś, niźli czekać na gotowe. Pan Jeffery stworzył postać prawą oraz uczciwą. Mimo zdystansowania od razu zapałałam do niej sympatią.

Większa część wydarzeń z książki miała miejsce w ciągu kilku godzin. Sposób, w jaki opisał to autor, mógłby wydawać się dla niektórych nieco ślamazarny i po prostu nudny, ale osobiście jestem fanką takich lektur. Uwielbiam, gdy coś fantastycznego trwa jak najdłużej, ciesząc moje oko i wyobraźnię. Delektuję się tym. Owszem, czasami zdarzały się momenty, które mnie nużyły. Aczkolwiek fakt, iż autor opisał wszystko w bardzo krótkich rozdziałach (można je nazwać mini podrozdziałami), sprawił, że nie miałam problemu z dalszym czytaniem.

Nie będę rozwodzić się nad długością i ilością dialogów czy opisów. Nie ma takiego sensu. Po prostu żarliwie polecam Wam, odwiedzającym mojego bloga, tę trzymającą w napięciu powieść. Ponieważ nie pożałujecie. A ja szczerze cieszę się z powodu, że spośród dziesiątek książek w bibliotece wybrałam właśnie tę. Bez wątpienia wrócę do niej jeszcze nie raz.





Autor: Jeffery Deaver
Tytuł: Porzucone ofiary
Tytuł oryginalny: Bodies Left Behind
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: październik 2009r.
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka
Cena z okładki: 29,90 zł

3 komentarze:

  1. Chyba będę kiedyś musiała po nią sięgnąć. Jeffery Deaver to naprawdę dobry pisarz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie muszę przeczytać! Taka książka aż się prosi, żeby ją wziąć:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Mile widziany jest każdy komentarz. Doceniam, że moje posty spodobały się Wam na tyle, aby skomentować. Jedyną prośbę, jaką do Was kieruję jest zachowanie kultury. :)
Staram się wchodzić na blogi osób komentujących i jeżeli ten mnie zaciekawi dodaję do obserwowanych. Dlatego jeżeli chcecie upomnieć się o rewanż z mojej strony, nie róbcie tego. Sama zdecyduję, czy skomentować bądź obserwować. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...